Jak rozmawiać z upokorzonym człowiekiem? Jakie słowa są potrzebne? Jakich słów unikać?

Kiedy Jezus naucza w Tyrze i Sydonie (dzisiejsze tereny Libanu) dochodzi do jego spotkania z poganką. Wokół ludzie krzyczą kolejne upokarzające ją słowa. Bo tak jest łatwiej. „Prościej” jest wyładować gniew na tych co i tak już nie potrafią się bronić. Wylać gniew na tych co i tak już mają pod górkę w życiu, a niech mają jeszcze gorzej…

A tymczasem Jezus zatrzymuje się przy zakrzyczanej przez innych kobiecie i mówi jej, że jej wiara jest niesamowita. Jej wiara jest niesamowita bo ona nie ucieka, nie ukrywa się, ale szuka prawdy…

Zatem Przyjacielu, jeśli czasem myślisz o sobie, że chyba już jesteś poganinem, bądź poganką, to może nie wszystko stracone? Doznałeś/doznałaś upokorzenia z czyjejś strony? Jest Ci po ludzku źle?

Jezus chce wkroczyć w tę sytuację, żeby Ci powiedzieć trzymaj się mocno wiary we mnie, ona nie rozczarowuje. To ona, wiara, pozwala Ci się podnieść. Jej potrzebujesz. Walcz o nią.

Jeśli doznałeś upokorzenia to już wiesz jak rozmawiać z upokorzonym. Słów nie trzeba…, ale Twoja obecność może wiele dać. Tak samo jak obecność Chrystusa w życiu tych co się źle mają. Bądź zatem Chrystusem dla tych upokorzonych, bądź proszę przedłużeniem Jego ramion, żeby innych pocieszyć. To mogą przecież być Twoi bliscy, którzy „cicho siedzą” bo nie chcą nikogo obarczać trudnymi sprawami. To mogą być też Twoi znajomi… Wypatruj ich. Wysłuchaj. To mogą być ludzie, których znasz, ale oni żyją w osamotnieniu, bo upokorzenie to samotność. Trwanie z trudnymi myślami sam na sam. Upokorzenie to bezdomność, którą trudno znieść, bo czujesz, że nikt Cię nie chce. Upokorzenie, to utrata wiary w sens życia. Zatem nie daj się takim myślom Przyjacielu i proszę nie pozwól innym tak myśleć. Daj im siebie choćby na chwilę, żeby ich bezdomność emocjonalna, duchowa, stała się już tylko przeszłością…

Trzymaj się dzielnie kimkolwiek jesteś drogi czytelniku!

Ojciec Paweł Bielecki