Oszuści zmierzają tam, gdzie są pieniądze, a właściciele domu je mają – jeśli nie w kieszeni, to zakumulowane w nieruchomości, której wartość przez lata znacznie wzrosła. Dowiedz się, jak możesz zostać nabity w butelkę.

Przykład z życia
Joe dzwonił do okolicznych właścicieli domów, oferując swoje usługi remontowo-budowlane. Zofia była zainteresowana nową kuchnią w domu, który kupiła 25 lat temu, ale wyznała, że ma tylko kilka tysięcy w banku. No problem – zawyrokował Joe. On ma dostęp do rządowych programów, które pomagają seniorom. Zainteresowanie Zofii wzrosło, więc umówiła się z Joe na spotkanie. Polubiła go od pierwszego wejrzenia. Przyjechał z innego stanu i rozkręcał biznes w nowym mieście. Przypominał jej syna.

Joe przyniósł lśniące broszury i tyle papierów do przejrzenia i podpisania, że Zofię rozbolała głowa. By jej pomóc, Joe zapewnił, że sam zajmie się wszystkim: dokumentami jak i wykonaniem kuchni. Nowa łazienka też by się przydała, prawda? Na pytanie o cenę, mówił, że będzie to kilkanaście tysięcy, ale dzięki rządowi ona nie wyda z własnej kieszeni ani centa. Zofia nie wnikała, dlaczego rząd miałby finansować remont jej domu. Joe nawet coś tłumaczył o jakichś gwarancjach, ale ona niewiele z tego rozumiała. Widziała na papierach kwotę $30,000. Joe wyjaśnił, że to jej pieniądze, więc nie ma co sobie żałować. Kuchnię robi się tylko raz i wszyscy sąsiedzi będą jej zazdrościć. Była wdzięczna, że on wszystko sam wypełnił i pokazywał, gdzie ona miała podpisywać.

Robota ruszyła powoli
Kuchnia została rozgrzebana. Joe mówił, że jak bank wypłaci mu pieniądze, to on kupi szafki i sprzęt kuchenny. Pojawiał się co parę tygodni. Mówił, że kolejny etap procedury jest już za nimi i dawał kolejny papier do podpisania. Pewnego dnia jego brygada pojawiła się z szafkami kuchennymi. Powiesiła je prowizorycznie, zrobiła zdjęcia, zdjęła i zapakowała z powrotem do ciężarówki. Zdumionej Zofii Joe powiedział, że szafki nie pasują. Obiecał przywieźć dobre za tydzień. Gdy zadzwonił ktoś z banku, Zofia miała przykazane powiedzieć, że praca jest zakończona pomyślnie. To była jedyna metoda na wyciągnięcie pieniędzy od banku – powiedział Joe – w przeciwnym razie Zofia musiałaby wydać kilkanaście tysięcy ze swojej kieszeni na zakup materiałów. Ale od tej pory Joe nie pojawił się wcale, a jego numer komórkowy nie odpowiada.

Co było grane
Okazało się, że Joe zaciągnął w imieniu Zofii w banku kredyt FHA na $30,000 pod zastaw jej domu. Nie są to darmowe pieniądze, lecz pożyczka udzielona przez bank i ubezpieczona przez rząd, by pomóc ludziom w potrzebie.

Joe wybierał pieniądze z banku, jako wykonawca robót, mając upoważnienie swojej klientki. Skoro bank robił wypłaty stopniowo w miarę postępu prac, Joe podsuwał Zofii papiery, które poświadczały postęp prac. Żeby dostać ostatnią ratę, Joe miał przedstawić zdjęcia, z czego wywiązał się zręcznie przez pożyczenie kuchennych szafek od innego klienta. Pracownik banku zadzwonił do Zofii i uzyskał jej potwierdzenie, że remont został zakończony, więc wypłacił resztę pieniędzy.

Zofia była jedną osobą z wielu klientów w mieście, którzy wpadli w ręce przedsiębiorczego Joe. Wybierał on starsze samotne osoby mieszkające w spłaconych domach. Pozyskiwał ich całkowite zaufanie, załatwiał im wszelkie formalności. Na początku rzeczywiście wykonywał prace remontowe po bardzo zawyżonych cenach, a gdy ziemia zaczęła mu się palić pod nogami, po prostu znikał. Przeniósł się do innej części USA, by zacząć swój proceder od początku. Może działa w twojej okolicy?

Strzeż się ofert no-money down
Strzeż się złotoustych sprzedawców, którzy obiecują prace na zasadzie no-money down. Pracują oni jednocześnie dla firmy remontowej i dla instytucji finansowej (finance company), otrzymując komisowe z obydwu źródeł. Podsuwają do podpisania kilka formularzy, które okazują się nie wypełnionym wnioskiem o pożyczkę pod zastaw domu. „Szczegóły”, takie jak koszt prac i oprocentowanie kredytu, wstawiane później okazują się horrendalnie wysokie. Firma finansowa wypłaca pieniądze kontraktorowi, który, tak jak Joe, z zadania wywiązuje się marnie, albo wcale. Firma finansowa sprzedaje pożyczkę hipoteczną porządnemu bankowi, który ją obsługuje – czyli pobiera raty. Właściciel domu widzi, że został oszukany, chce odmówić płatności, za co bank grozi przejęciem domu.

Odzyskanie pieniędzy w takiej sytuacji jest niezwykle trudne, bo po pewnym czasie firma remontowa przestaje istnieć.

Co z Zofią?
Zofia została z rozgrzebaną kuchnią i pożyczką na $30,000, którą będzie spłacać przez 15 lat. Fakt, że oprocentowanie jest korzystnie (dzięki rządowemu ubezpieczeniu), ale doszły koszty closingu i opłaty dla FHA. Federal Housing Authority, który jest ubezpieczycielem kredytu, pobiera 1.75 proc. z góry, po czym rocznie 0.7 proc. wartości pożyczki, albo 0.45 procent przy co najmniej 10-procentowej wpłacie własnej. O tym wszystkim Zofia nie miała pojęcia.

Uważaj!
Nie ufaj majstrom, którzy pukają do drzwi pod pretekstem, że są w okolicy. Nie idź na lep pocztowych ofert bezpłatnego czyszczenia komina czy rynien. Przegląd taki niechybnie wykaże, że dach jest dziurawy albo że dom ma się niedługo zawalić. Nie ulegaj presji. Nie wierz, że dana cena obowiązuje tylko dzisiaj. Jeżeli firma chce pozyskać klienta, to zawsze go obsłuży. Sygnałem ostrzegawczym powinien być adres firmy na skrytkę pocztową, telefon tylko komórkowy itp. Szukając kontraktora, korzystaj z rekomendacji swoich znajomych. Zanim go najmiesz, sprawdź jego licencję i ubezpieczenie.

Elżbieta Baumgartner