Czlowiek z Galilei

Gdzie w Ziemi Swietej najbardziej czujemy obecnosc Chrystusa? W Betlejem, gdzie sie narodzil, ale gdzie nigdy potem nie wrocil? W Jerozolimie, gdzie nauczal, gdzie odbyl triumfalny wjazd witany owacyjnie przez tlumy w Niedziele Palmowa, aby w pare dni pozniej te same tlumy zazadaly jego meczenskiej smierci? W Jerozolimie, gdzie po raz pierwszy zaznaczyl swoja obecnosc juz jako dziecko gubiac sie w Swiatyni i dyskutujac uczenie z kaplanami i medrcami? Pieknie pisze o tym ewengelista Lukasz konczac: a potem poszedl z nimi do Nazaretu i byl im poddany. Trudno o trafniejsze zdania o synowskim posluszenstwie. Wlasnie Nazaret, (ponad 50 tys. mieszkancow) najwieksze miasto Galilei powinien byc pelen chrystusowych sladow.

WSZYSTKIE DZIEWCZYNY, TO KUZYNKI MARYJI

Tak pisze o Zydowkach z Nazaretu anonimowy Pielgrzym z Piacenzy w VI wieku. Twierdzil on, ze w miejscowej synagodze znajduje sie ksiega, w ktorej Chrystus pisal swoje pierwsze litery i lawka na ktorej siadywal. Kobiety sa piekniejsze niz gdziekolwiek, bo spokrewnione ze Swieta Dziewica. Bylo to wtedy miasto tych Zydow, ktorzy poszli za Jezusem i wybrali chrzescijanstwo; w tym duch chrystusowy jest tu dzis obecny, ze polowa wspolczesnych arabskich mieszkancow, to takze chrzescijanie. Trudno znalezc jednak tutaj inne slady Boga-Czlo-wieka. Jak juz wspomnialam – piszac o Betlejem – nawet autorzy Ewangelii nie sa zgodni w tym, czy Swieta Rodzina tu zamieszkiwala przed narodzeniem Jezusa, czy jednak w Betlejem? Tak rodziny Maryi, jak Jozefa pochodza nie stad lecz z Judei. No i jakze uciekac przed Herodem do Egiptu, skoro mieszka sie tak daleko na polnocy? Na pewno jednak Chrystus tu sie wychowal, tu dorastal, tu byl poddany swym opiekunom, tu spedzil lata domowe, o ktorych Ewangelie milcza, bo czas publicznego nauczania, a potem meczenskiej smierci mial dopiero nadejsc. Jozef znalazl tu prace przy budowie siedziby w pobliskim Seforis dla namiestnika Galilei – Heroda Antypasa, syna Heroda Wielkiego.

Wokol tych mlodych lat Chrystusa naroslo sporo niemozliwych do sprawdzenia legend. Katolicy i prawoslawni nie sa zgodni, gdzie mialo miejsce Zwiastowanie – w grocie, czy przy studni? Legenda jest lokalizacja warsztatu Jozefa, na miejscu ktorego stoi dzis kosciol pod jego wezwaniem. Mimo usilowan historykow i archeologow nie udalo sie odnalezc jakiegokolwiek sladu synagogi, o ktorej pisze Pielgrzym z Piacenzy. Dzisiejszy Nazaret lezy w Izraelu, a chrzescijanscy Arabowie, ktorzy w nim dominuja, nie maja najmniejszej ochoty na popieranie Arafata i przylaczenie sie do Autonomii; dobrze uklada im sie wspolzycie z Zydami, zajeci sa rozbudowa miasta w przygotowaniu do jubileuszu roku 2000 i robieniem interesow. Centrum miasta zajmuje doline miedzy wynioslymi wzgorzami, a dominujacym akcentem jest w nim wielka – zbudowana w latach szescdziesiatych na miejscu wczesniejszych kosciolow – Bazylika Zwiastowania. Jak sie do niej dostac? Miasto rozkopane, po arabsku zatloczone, nigdzie miejsca do zaparkowania... Wreszcie wciskamy sie na podworko jakiegos arabskiego kupca, ktory zorientowawszy sie, ze ma do czynienia z Polakami opowiada, ze w miescie mieszka kilka starszych Polek, ktore – jako dziewczyny – znalazly sie tutaj wywiezione z Syberii przez armie gen. Andersa i wyszly za chrzescijanskich Arabow. Nareszcie bazylika: w jej dolnej czesci znajduje sie grota, w ktorej byc moze archaniol zwiastowal Maryi, ze zostala wybrana na Matke Boga. W gornej czesci duze wrazenie zrobily na mnie freski przedstawiajace narodowe wizerunki Maryi: jest oczywiscie i Czarna Madonna z Czestochowy, ale jest tez Matka Boska amerykanska troche wygladajaca jak Amiszka, albo kobieta pierwszych purytanskich pielgrzymow.

Ruszamy w strone Jeziora Genezaret, ktore jest centralnym punktem tak Galilei, jak wedrowek Chrystusa – Nauczyciela. Gdy tylko wydostaniemy sie na okalajace miasto wzgorza miga nam tablica drogowa Kafr Kanna. Tak, to biblijna Kana Galilejska, gdzie Chrystus na weselu zamienil wode w wino. Dzis jest to zapyziale miasteczko arabskie, oczywiscie – jak w kazdym biblijnym miejscu – z dwoma skloconymi kosciolkami: katolickim i prawoslawnym, a kazdy z nich utrzymuje, ze stoi wlasnie na miejscu biblijnych wydarzen i prezentuje przedmioty lub miejsca z nimi zwiazane. Coz, mnisi tez ludzie...

WIDOK Z GORY TABOR

Zaprzyjaznieni Zydzi ostrzegali nas: nie jedzcie samochodem na Gore Tabor, obojetnie jak bardzo wazne dla was jest miejsce, gdzie Chrystus zrozumial, ze jest Mesjaszem. Obledne serpentyny nad przepascia i do tego zwariowani taksowkarze arabscy rozpychajacy sie swymi mercedesami na ciasnych zakretach!

Pojechalismy. Serpentyny rzeczywiscie obledne, droga waziutka, ale coz to po szkole jazdy gorskiej, jaka byl czterotysieczny Mt. Evans w Kolorado i dwukrotnie nizszy, lecz moim zdaniem trudniejszy do pokonania Mt. Washington w stanie New Hampshire. Arabscy taksowkarze powozacy dlugasnymi mercedesami machali nam przyjaznie dlonia i przepuszczali na waziutkiej drodze. Idylla.

Ale dopiero widok z gory wynagradza wszystko. Tabor jest samotnym, najwyzszym wzniesieniem po srodku Galilei – najzyzniejszej i najbardziej pelnej zieleni z krain Izraela. Zaparl mi dech w piersi widok, od jeziora Genezaret polozonego w glebokiej depresji ciagnacej sie potem az do Morza Martwego, az po nizine nadmorska. Od pietrzacych sie na zamglonym horyzoncie Wzgorz Golan, az po sucha wyzyne Samarii, a moze nawet Judei. Bujne winnice, pachnace lasy, zielone doliny. Rajska kraina wszelkiej obfitosci, gdzie na pewno pomiesciliby sie Zydzi, Arabowie i kto tam jeszcze, gdyby tylko zechcieli sluchac tego, co mowil im wedrujacy wsrod tutejszych wzgorz Czlowiek z Galilei. Tutaj, na tym wynioslym szczycie Jezus w obecnosci Apostolow rozmawial z biblijnymi prorokami – Mojzeszem i Eliaszem. Trudno o lepszy symbol polaczenia miedzy Starym, a Nowym Testamentem Podobnie jak trudno o lepszy skrot jezusowej nauki niz to, co chrzescijanie wyspiewuja w swoich kosciolach nie bardzo nawet zdajac sobie sprawe z moralnego sensu slow: Przykazanie nowe daje wam, abyscie sie nawzajem milowali! I trudno o piekniejsze miejsce do zasluchania sie w te nauke niz Gora Tabor w przedwieczornej godzinie, kiedy slonce chyli sie ku zachodowi.

Na jej szczycie wznosi sie dosc nowy (z lat dwudziestych) kosciol franciszkanski z klasztorem, prawoslawna cerkiew i troche sredniowiecznych ruin

NAD „GALILEJSKIM MORZEM"

Proba wejscia do wody biblijnego Jeziora Genezaret (zwanego tez Tyberiadzkim albo Galilejskim, a po hebrajsku Kinneret) konczy sie przykro dla moich stop; jeszcze nigdy nie mialam do czynienia z tak ostrymi i nieprzyjemnymi kamieniami. Jak radzili sobie z tym Apostolowie, z ktorych wielu – jak sw. Piotr – bylo rybakami zmuszonymi do brodzenia boso (nie znano wtedy ochronnych gumowych kaloszy, w ktore wyposazaja sie dzis bardziej przewidujacy turysci) przy brzegu, wyciagania na kamienne plaze sieci i ciezkich lodzi? Teraz rozumiem dlaczego tenze sw. Piotr na wezwanie Chrystusa tak ochoczo chodzil po powierzchni wody.

Tak wiec z kapieli w Tyberiadzie (hebrajskie: Teverya, niecale 40 tys. mieszk.) – najwiekszym miescie nad jeziorem – przyjemnosc niewielka, choc goraco tu niesamowite mimo poznej jesieni. Jezioro lezy w depresji az 212 metrow ponizej poziomu morza i nowojorski letni humid wydaje sie tu orzezwiajacym powiewem. Ale iscie biblijny, pelen gor i soczystej zieleni krajobraz urzeka spokojnym pieknem. W Tyberiadzie ocalaly tylko zupelne resztki muzulmanskiego starego miasta, troche zydowskich pamiatek (Galilea po zburzeniu Jerozolimy przez Rzymian) stala sie glownym osrodkiem ich zycia) i pare malych chrzescijanskich kosciolkow, gdzie trudno zreszta sforsowac wiecznie zamkniete bramy. Przy XII-wiecznym kosciolku sw. Piotra polscy zolnierze gen. Andersa zbudowali i urzadzili dziedziniec. Ale pielgrzymi tylko nocuja w Tyberiadzie, najwyzej spozywaja wieczorem slynna (nie najlepsza moim zdaniem) rybe sw. Piotra w restauracyjkach nad jeziorem. Wzdluz kamienistego brzegu jedziemy na polnoc i zaraz za miastem, w miejscowosci Migdal kapliczka upamietnia miejsce urodzin Marii Magdaleny. W Centrum im. Yigala Alona ogladam wydobyta z jeziora lodz Chrystusa; oczywiscie nie ma zadnej gwarancji, ze miala ona z Nim cos wspolnego, ale pochodzi sprzed 2000 lat i na pewno Apostolowie uzywali podobnych.

Niezwykle waznym miejscem dla kazdego chrzescijanina jest rozlegle i malo wyrazne wzgorze opadajace lakami do jeziora zwane Gora Blogoslawienstw. Na jej stokach gromadzili sie uczniowie, tu Chrystus dokonywal cudow, a na szczycie wzgorza wyglosil slynne Kazanie na Gorze uwazane za sedno chrzescijanstwa i z grona uczniow wybral Apostolow. Dzis miesci sie tam osmiokatny kosciol franciszkanski zbudowany na fundamentach poprzednich swiatyn; jego ksztalt symbolizuje osiem blogoslawienstw. Piekny jest stad widok na jezioro, okoliczne miejscowosci i z daleka, za mgielka widoczne biblijne Kafarnaum. Oczyma duszy wyobrazam sobie tlumy zgromadzone na lagodnie spadajacym do jeziora zboczu, dla ktorych wlasnie tutaj, ponizej, na nadbrzeznych skalach rozmnozyl chleb i rybe; tlumy ludzi najrozniejszych, Zydow, Rzymian i Azjatow, watpiacych i zapatrzonych w Nauczyciela, burzacych sie nieraz przeciw Niemu i zyciu do ktorego ich wezwal, ale idacych za Nim krok w krok.

Wlasnie miejsce tego cudu upamietnia polozony tuz nad jeziorem Kosciol Rozmnozenia Chleba z przepiekna mozaika bizantyjska zachowana z pierwszego kosciola z V wieku. Obok skromny Kosciol Prymatu Sw. Piotra, doslownie oblewany przez fale jeziora. Tutaj Jezus powiedzial Piotrowi juz po zmartwychwstaniu: tys jest opoka... Wystajace z podlogi skaly, to podobno stol Chrystusa, przy ktorym siadywal z uczniami. Stoimy wpatrzeni w milczeniu, ale najwieksze wrazenia jeszcze przed nami...

KOSCIOL I SYNAGOGA

Trudno – procz Jerozolimy – o miejscowosc tak czesto wspominana na kartach Nowego Testamentu jak Kafarnaum. Tutaj Jezus mieszkal w domu sw. Piotra w poczatkach swego nauczania, tu mowil do zgromadzonych w synagodze, uzdrawial, czynil cuda. Po zydowskiej, a potem chrzescijanskiej swietnosci miasteczka w pierwszych wiekach naszej ery nic nie zostalo, od stuleci nikt tu nie mieszka. Porzucone ruiny kupili ponad sto lat temu – obecni wszedzie w Ziemi Swietej – ojcowie franciszkanie i zaczeli mozolna restauracje szczatkow. Dzis nad terenem pelnym ruin, odslonietych fundamentow i wykopalisk goruja biale kolumny czesciowo odbudowanej synagogi przypominajacej z zewnatrz grecka lub rzymska swiatynie. Przeciez jestesmy w basenie Morza Srodziemnego, w obszarze przemoznych wplywow grecko-rzymskich, takie przeciez swiatynie budowali w owym czasie Zydzi, zarowno starozakonni, jak i ci co poszli za Jezusem. Nie jest to z pewnoscia synagoga, w ktorej On nauczal, bo dokladne badania wykazaly, ze powstala juz po ukrzyzowaniu i zmartwychwstaniu Syna Bozego. Ale musial nauczac w podobnej, jasnej, pelnej powietrza. o formie zapozyczonej od Grekow; roznice czasu dotycza stu lat najwyzej. Obok widze wykopane z ziemi kwartaly domow miasteczka. Pare uliczek dalej znajdowal sie dom sw. Piotra, miejsce zamieszkania Jezusa. Tu uzdrowil jego tesciowa, ktora wstala i uslugiwala im... Nie trudno bylo to archeologom stwierdzic, bo najpierw nad tym domem nadbudowano bizantyjska rotunde, a potem wiekszy kosciol romanski. Tak wiec w jednym zydowskim miasteczku zyly obok siebie dwie wspolnoty mowiace tym samym jezykiem, oddajace czesc temu samemu Bogu, tylko jedna z nich powiada – za swym rodakiem Chrystusem – ze milowac trzeba blizniego swego, niezaleznie od jego rasy i pochodzenia, druga – za Starym Testamentem – ze tylko starozakonnego. Na nauki Zbawiciela nie reagowalo Kafarnaum nawroceniem, nieraz obojetnoscia i kpina. Pisze z wyrzutem ewangelista Mateusz: A ty, Kafarnaum, czy az do nieba masz byc wyniesione? Az do otchlani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie dzialy sie cuda, ktore sie w tobie dokonaly, zostalaby az do dnia dzisiejszego...

Kosciol i synagoga stoja moze ze sto metrow od siebie, owczesne miasteczka byly ciasne, ludzie zyli w stloczonej gromadzie, wszyscy wiedzieli wszystko o wszystkich. I oto gdy w 614 roku wkraczaja tu perscy najezdzcy, starozakonni burza z ich pomoca kosciol mszczac sie za doznane jakoby zniewagi. Gdy pozniej wprowadza tu swe wojska cesarz Herakliusz, chrzescijanie rewanzuja sie pieknym za nadobne i burza synagoge. Takie sa poczatki – jak to sie dzis modnie powiada – dialogu judeo-chrzescijanskiego. Doprawdy – jak pisal o Nazarecie w pierwszych wiekach chrzescijanstwa cytowany tu Pielgrzym z Piacenzy: Nie ma milosci miedzy zydami a chrzescijaniami...

Dzis nad resztkami murow domu sw. Piotra i fundamentami obejmujacych go bizantyjskich budowli wznosi sie wspolczesny kosciol zbudowany na ksztalt pajaka czy latajacego talerza wspierajacego sie na betonowych odnozach tak, by umozliwic dostep do wykopalisk. Bezustannie przelewa sie tlum turystow dazacych sladami Zbawiciela – obojetnie czy w Niego wierza, czy wszystko traktuja jako jeszcze jedna podroznicza ciekawostke. Czy cokolwiek z przeslania, z jakim przybyl na Ziemie ten Czlowiek z Galilei i za ktore poniosl meczenska smierc pod murami Jerozolimy, dotrze do ich umyslow i serc? Nie mnie sadzic...

A niedaleko – wsrod kepy zielonych drzew nad brzegiem jeziora – stoi prawoslawny monastyr o widocznych z daleka czerwonych kopulach. Brame ma zamknieta, mnisi nie reaguja na dzwonki, podobno nie przepadaja za turystami. Po prostu trwaja.


Jagoda Szczurowska

(E-mail: jagodasu@friko4. onet. pl)